Islamska infolinia dla wiernych muzułmanów

Andrzej Mężyński

Co ma zrobić muzułmanin, który nie wie, czy jego zachowanie nie narusza zasad Koranu? Może poradzić się wykształconego duchownego na pierwszej takiej na świecie muzułmańskiej infolinii w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Islamscy klerycy doradzą, czy interes, który pobożny człowiek zamierza rozkręcić, nie łamie zasad wiary, albo czy kobieta może rozwieść się z mężem.

W centrali pracuje 48 duchownych, którzy przez 24 godziny na dobę odpowiadają na pytania wiernych z całego świata. „Odbieramy więcej telefonów niż linie lotnicze” – żartuje w brytyjskim „Daily Telegraph” jeden z pracujących tam muftich. Władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich chcą w ten sposób walczyć z islamskimi radykałami. W centrum pracują tylko ci duchowni, którzy popierają umiarkowany islam i na pewno nie namówią nikogo do zamachu terrorystycznego. Z jakimi problemami dzwonią ludzie? Pytają o wszystko – od seksu do interesów. Każdy, kto się dodzwoni, ma trzy minuty na rozmowę z duchownym.

Źródło: Dziennik 10.10.2008

———————————————————————

Muzułmanin burmistrzem Rotterdamu

Jacek Pawlicki

Rotterdam będzie pierwszym wielkim miastem w Europie rządzonym przez Araba i muzułmanina. Imigranci dostali sygnał, że mogą mierzyć wysoko

Holendrzy zawsze byli awangardzie: pierwsi zalegalizowali prostytucję, miękkie narkotyki i eutanazję. Tym razem wyprzedzili Europę w zupełnie innej dziedzinie: radni drugiego co do wielkości miasta Holandii i jednego z największych portów świata wybrali na burmistrza Ahmeda Aboutaleba – imigranta z Maroka. Wybór Aboutaleba wywołał kontrowersje, ale głównie dlatego, że ma on podwójne obywatelstwo holenderskie i marokańskie. Kandydata lewicowej Partii Pracy musi jeszcze zatwierdzić minister spraw wewnętrznych, ale to formalność. Przyszły burmistrz ma poparcie premiera Jana Petera Balkenendego. Zdaniem radnych Aboutaleb sprawdzi się, gdyż jest dobrze obeznany z rządzeniem na szczeblu lokalnym. Cieszą się organizacje i stowarzyszenia marokańskie, dla których ten wybór jest dowodem, że imigranci mogą odnieść sukces w Holandii. Liczący ponad pół miliona Rotterdam (ok. 40 tys. to Marokańczycy) to symbol sukcesu w biznesie i kolebka partii niechętnym imigrantom i muzułmanom takich jak Leeftbaar Rotterdam (Rotterdam dobry do życia).

To z Rotterdamu (i partii Leeftbaar Rotterdam) wywodził się populista Pim Fortuyn, którego w maju 2002 zamordował oszalały obrońca praw zwierząt. Atakujący establishment i obiecujący rozwiązanie problemów imigracji Fortuyn miał szansę wygrać wybory za pięć lat. Jego śmierć wstrząsnęła Holandią.Dziś pogrobowcy Fortuyna z Leeftbaar Rotterdam wytykają Aboutalebowi, że nie nadaje się na burmistrza. – Mieszka w Amsterdamie, jest kibicem Ajaksu Amsterdam (co dla rotterdamczyków, kibiców Feyenoordu, działa jak płachta na byka). No i jest oportunistycznym karierowiczem mającym dwa paszporty – wylicza Ronald Sörensen z Leeftbaar Rotterdam.

W 16,5-mln Holandii mieszka około miliona muzułmanów. Mimo 30 lat polityki integracji, na którą poszły miliardy, młode pokolenie Holendrów z imigranckich rodzin wyznających islam pozostaje poza głównym nurtem. Z powodu napięć między muzułmanami a rodowitymi Holendrami kilka lat temu zaczął pękać model społeczeństwa wielokulturowego.

Tama puściła cztery lata temu, kiedy muzułmański fanatyk na ulicy zamordował reżysera Theo van Gogha. Od tego czasu grupa populistycznych polityków eksploatuje niechęć do muzułmanów, a władze reagują zbyt opieszale na różne napięcia, często dlatego, by nie drażnić wyznawców Allaha.Nominacja Aboutaleba ma być gestem pod adresem imigrantów, ale przychodzi w niezwykle wrażliwym momencie podczas zażartej debaty o integracji imigranckiej młodzieży. We wrześniu wszyscy mówili o mieście Gouda, gdzie gangi marokańskich wyrostków tak sterroryzowały jedną z dzielnic, że przestały do niej wjeżdżać miejskie autobusy. Aboutaleb urodził się w 1961 r. w niewielkim Beni Sidel. Jako syn imama uciekł z Maroka przed biedą i Holandia stała się dla niego drugą ojczyzną. Skończył tu studia telekomunikacyjne, a potem przez kilka lat pracował jako reporter radiowy i telewizyjny. Był też szefem organizacji Forum promującej społeczeństwo wielokulturowe. W 2004 został radnym Amsterdamu z ramienia socjaldemokratów. W radzie miejskiej zajmował się m.in. integracją mniejszości narodowych i kulturowych. Kiedy po wyborach w 2006 roku socjaldemokracja weszła do czwartego z kolei rządu chadeka Jana Petera Balkenendego, został sekretarzem stanu ds. socjalnych i zatrudnienia. Ta nominacja wzbudziła kontrowersje, gdyż Aboutaleb nie zrzekł się obywatelstwa marokańskiego.

Dla „Gazety” Alfred Pijpers, holenderski politolog

Skoro liczba imigrantów z krajów muzułmańskich wzrasta, to musiał przyjść czas, by muzułmanin został burmistrzem. Ta decyzja to też symbol otwartości Holendrów. To, że jest muzułmaninem, nie ma znaczenia dla jego zdolności kierowania miastem. Odbieram to jako sygnał dla mniejszości w Holandii: Możecie dojść do tak wysokich stanowisk jak burmistrz wielkiego miasta. Myślę, że będzie także pozytywny efekt uboczny – Aboutaleb jako polityk o pojednawczej naturze może pomóc zintegrować różne narodowości miasta. W dodatku to bardzo zdolny człowiek, kompetentny menedżer.Część polityków z Rotterdamu podnosi pewien istotny problem. Otóż aby być burmistrzem tak wielkiego miasta, trzeba pasować do jego specyfiki. Np. burmistrz Amsterdamu Job Cohen pochodzi z ważnego dla tego miasta środowiska finansjery i ma pochodzenie żydowskie. A w Amsterdamie Żydzi odgrywają ważną rolę. Aboutaleb zaś nie wywodzi się z żadnego ważnego środowiska Rotterdamu, jest z mniejszości uważanej za problem. Jako burmistrz będzie miał więcej wyzwań niż tylko kwestię muzułmańskiej mniejszości. Musi walczyć o pozycję Rotterdamu jako jednego z największych portów świata i wielkiego centrum biznesowego. Z tym łatwiej poradziłby sobie ktoś ze środowiska biznesowego. Na szczęście przyszły burmistrz pochodzi z dużej partii politycznej i może na nią liczyć.

Źródło: Gazeta Wyborcza 21.10.2008

———————————————————————

Polisa jak Allah przykazał

Marta Kazimierczyk

Brytyjska firma będzie ubezpieczać samochody muzułmanów zgodnie z zasadami islamu, które zabraniają pobierania procentu, ryzyka i spekulacji.

„Tanie ubezpieczenie samochodowe, doskonałe dla ciebie i twojej wiary!” – brzmi slogan reklamowy firmy ubezpieczeniowej Principle Insurance Holdings.
Oferta pod nazwą „Salam”, czyli „Pokój”, adresowana jest do 2 mln brytyjskich muzułmanów mogących teraz ubezpieczać samochody, nie martwiąc się, że naruszają surowe zasady rządzące od wieków kieszeniami wyznawców islamu.Te zasady to przede wszystkim ścisły zakaz pobierania lichwy, co w islamie oznacza jakikolwiek procent. „Bóg dozwolił handel, a zakazał lichwy” – mówi Koran I grozi piekłem łamiącym ten zakaz. Islam zakazuje też podejmowania jednostronnego ryzyka finansowego (co wynika z ostrego potępienia hazardu) i wszelkich form spekulacji.
Mimo tak restrykcyjnych zakazów muzułmanie nie tylko świetnie sobie radzą w światowym handlu, ale też rozwinęli sprawny system bankowy działający w 75 krajach. Wszystko dzięki kruczkom prawnym pozwalającym odpowiednio reinterpretować zakazy koraniczne. Na ich podstawie banki muzułmańskie stopniowo wypracowały własne narzędzia finansowe, takie jak murabaha (odsprzedaż z prowizją), mudaraba (finansowanie przez bank określonego przedsięwzięcia, w którym bank bierze udział w zyskach i pokrywa straty), muszaraka (spółka banku z klientem) czy idżara (leasing).Szef firmy Principle niemuzułmanin Bradley Bandon-Cross twierdzi, że muzułmańskie finanse to wielki i rozwijający się rynek także na Zachodzie. – Przez długi czas brytyjscy muzułmanie nie mogli korzystać z ubezpieczenia zgodnie ze swoją wiarą. Korzystali więc z produktów ignorujących zasady koraniczne albo w ogóle rezygnowali z ubezpieczenia – mówi „Financial Times”.Pieniądze za polisę trafiają do funduszu (takaful fund) i mogą być zainwestowane tylko w przedsięwzięcia zgodne z zasadami islamu. Nie ma więc mowy o finansowaniu z nich kasyn, przemysłu pornograficznego czy alkoholowego. A jeśli pod koniec roku okazuje się, że wielkość wpłat klientów przewyższyła kwotę wypłaconych przez firmę ubezpieczeń, nadwyżka wraca do klientów w postaci zniżki w kolejnym roku.

Principle obiecuje, że ubezpieczenia samochodów to dopiero początek, a następnym krokiem będą ubezpieczane zgodnie z Koranem nieruchomości. Firma chciałaby sprzedawać polisy 600 tys. muzułmanom – bo na tyle ocenia się liczbę brytyjskich wyznawców Allaha posiadających auta. Rozesłała już do meczetów instrukcje dla imamów na wypadek gdyby wierni pytali ich, czy nowe ubezpieczenie rzeczywiście przystoi pobożnemu muzułmaninowi.Firma liczy też, że z ofertą uda jej się trafić nie tylko do muzułmanów. – Nasze ceny są naprawdę bardzo konkurencyjne, a produkt ma elementy, które spodobają się nie tylko muzułmanom. Przede wszystkim nasze inwestycje są całkowicie etyczne – tłumaczy Bandon-Cross.

Źródło: Gazeta Wyborcza 22.10.2008

———————————————————————

Stosunki Watykanu z islamem: od Soboru do konferencji katolicko-islamskiej

KATOLICKA AGENCJA INFORMACYJNA

Otwartą sesją w Uniwersytecie Gregoriańskim zakończyły się w Rzymie 6 listopada pierwsze Forum Katolicko-Islamskie. Uczestniczących w nim 29 uczonych muzułmańskich i tyluż katolickich przyjął w tym samym dniu na audiencji w Watykanie Benedykt XVI. To pierwsze, trzydniowe spotkanie, rozpoczynające nowy etap w dialogu Kościoła katolickiego z islamem, odbywało się od 4 listopada za zamkniętymi drzwiami pod hasłem ,,Miłość Boga – miłość bliźniego”.Z tej okazji niemiecka agencja katolicka KNA przypomniała najważniejsze etapy stosunków katolicko-islamskich w minionych latach. Oto one:1962-65: obrady Soboru Watykańskiego II. Kościół katolicki uznaje potrzebę porozumienia między religiami.Maj 1964: w Watykanie rozpoczyna prace Sekretariat dla Niechrześcijan, który od 28 czerwca 1988 – w wyniku reformy Kurii Rzymskiej – działa jako Papieska Rada ds. Dialogu Międzyreligijnego. Obecnie jej przewodniczącym jest francuski kardynał Jean-Louis Tauran. Od 1972 Sekretariat a następnie Rada przesyła co roku specjalne orędzie do muzułmanów na całym świecie na zakończenie islamskiego miesiąca postu – ramadanu.
28 października 1965: Vaticanum II uchwala deklarację o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich ,,Nostra aetate”. W tym jednym z najkrótszych i najbardziej kontrowersyjnych dokumentów, ojcowie soborowi wezwali katolików do dialogu i współpracy z innymi religiami.

19 sierpnia 1985: w ramach swej kolejnej podróży do Afryki Jan Paweł II odwiedził zamieszkane w większości przez muzułmanów Maroko. W entuzjastycznie przyjętym przemówieniu do młodzieży islamskiej na stadionie w Casablance wezwał do wzajemnego szacunku i tolerancji.

27 października 1986: w Asyżu, z inicjatywy Jana Pawła II, odbyło się pierwsze spotkanie modlitewne zwierzchników religii świata w intencji pokoju. Począwszy od następnego roku spotkania tego rodzaju organizuje rzymska Wspólnota św. Idziego, początkowo w Wiecznym Mieście, od 1989 w różnych miastach Włoch i w różnych krajach (w 1989 odbyło się ono w Warszawie w 50. rocznicę wybuchu II wojny światowej).

5-7 maja 2001: w ramach swej podróży do Syrii Jan Paweł II odwiedził meczet Omajadów w Damaszku – była to pierwsza oficjalna wizyta papieża w świątyni islamskiej.18-21 sierpnia 2005: w czasie swej pierwszej podróży zagranicznej Benedykt XVI spotkał się w ramach XX Światowych Dni Młodzieży w Kolonii z przedstawicielami świata muzułmańskiego. 12 września 2006: Benedykt XVI wygłasza wykład na Uniwersytecie w Ratyzbonie nt. stosunków między rozumem a wiarą, między religią a władzą. Wykład wywołuje trwające wiele tygodni dyskusje na całym świecie. Muzułmanie czują się dotknięci historycznym cytatem krytykującym proroka Mahometa. Watykan rozpoczyna szeroko zakrojoną ,,dyplomację kryzysową” i ofensywę dialogu z islamem.28 listopada-1 grudnia 2006: Benedykt XVI odwiedza Turcję. Świat z wielkim uznaniem śledzi przede wszystkim jego rozmowy z politykami i przedstawicielami muzułmanów oraz gesty pojednawcze wobec islamu. Obserwatorzy jednoznacznie określają tę wizytę jako wielki sukces papieża.

13 października 2007: 138 teologów muzułmańskich z całego świata kieruje list do papieża, ekumenicznego patriarchy Konstantynopola Bartłomieja I i honorowego zwierzchnika światowej Wspólnoty Anglikańskiej, abp. Rowana Williamsa, apelujący o dialog między religiami. Autorzy listu zwracają uwagę, że jeśli muzułmanie i chrześcijanie nie będą żyli w pokoju, ,,stawką może być wspólna przyszłość ludzkości, a być może przetrwanie całego świata”. Po tym liście doszło do wymiany listów między Watykanem a uczonymi islamskimi.

4- 6 listopada 2008: w Watykanie odbywa się Forum Katolicko-Islamski na temat ,,Miłość Boga – miłość człowieka”.

Źródło: Gazeta Wyborcza 06.11.2008

———————————————————————Micheal Jackson przeszedł na islam

KATOLICKA AGENCJA INFORMACYJNA

Król muzyki pop Micheal Jackson przyjął islam. Piosenkarz wypowiedział muzułmańskie wyznanie wiary 21 listopada w Hollywood i zmienił imię na Mikail. Jackson wcześniej należał do świadków Jehowy.

Do przyjęcia nowej religii namówili króla popu David Wharnsby, jego producent, i Phillip Bubal, kanadyjski kompozytor piszący dla niego przeboje. ,,Zaczęli mówić mu o swojej wierze i o tym, jak stali się lepszymi ludźmi po nawróceniu.

Michealowi bardzo spodobał się ten pomysł” – powiedział jeden z członków otoczenia gwiazdy, do którego dotarła gazeta The Sun. Artysta odrzucił proponowane mu imię Mustafa (,,Wybrany”) i przyjął imię Mikail – na wzór jednego z aniołów Allaha.

Wharnsby nazywa się teraz Dawud Wharnsby Ali, a Bubal – Idris Phillips.Ceremonia przyjęcia nowej religii odbyła się w hollywoodzkim domu Steve’a Porcaro, klawiszowca grupy rockowej Toto i przyjaciela Jacksona.

Na uroczystość przybył do Los Angeles brytyjski piosenkarz Yousef Islam, znany wcześniej jako Cat Stevens.

Wczoraj król popu nie pojawił się ,,z powodów zdrowotnych” na procesie, który wytoczył mu przed brytyjskim sądem książę Abdulla bin Hamad Al Khalifa, drugi syn króla Bahrajnu. Szejk utrzymuje, że podpisał z Jacksonem wart 7 mln dolarów kontrakt na napisanie autobiografii, nagranie albumów i występy sceniczne. Sam artysta twierdzi, że nie sygnował żadnej umowy, żaden z projektów nie został ukończony, a fundusze od księcia były ,,prezentem”.

Źródło: Gazeta Wyborcza 21.11.2008