Wiecie kim jest? Nie wiecie, lecz ja wiem.

Trzy miesiące temu dawałem Chutba (kazanie wygłaszane w meczecie podczas wspólnej piątkowej modlitwy)w Fort Worth (miasto w USA). Nie byłem w tym meczecie od czterech lub pięciu lat . Z jakiegoś powodu mnie do niego zaproszono, więc poszedłem. I wygłosiłem tam Chutba, która była o Dua (wznoszenie próśb do Allaha). Po Chutba podszedł do mnie młody człowiek z Egiptu i powiedział:

-Allah (swt) zrealizował dziś moją Dua.

Spytałęm więc.

-Jaka jest twoja Dua?

Odpowiedział:

-Żeby Nouman Ali Khan spotkał Roberta Davila.

Zapytałem więc:

-Czy ty jesteś Robertem Davila?

-Nie, opdpowiedział. To mój przyjaciel. Ale myślę, że Allah (swt) spełnia moją Dua.

-Mów dalej, chcę wiedzieć, powiedziałem.

-Robert Davila jest młodym mężczyzną, mieszkającym w mieście położonym czterdzieści minut od Fort Worth. Był farmerem i pewnego dnia został dotknięty jakimś zaburzeniem genetycznym, które póżniej odbiło się na jego życiu. Został sparaliżowany od szyi w dół. Mieszka w domu opieki, w którym większość ludzi ma po 90, 100 lat. To na prawdę starzy ludzie. I wśród nich jego pokój. Jest tam jedynym trzydziesto-kilku latkiem. Mieszka tam już od ostatnich 10 lat. Rodzina dała mu komputer reagujący na głos, który wykonuje jego polecenia. Może w ten sposób korzystać z Internetu, wyszukując różnych informacji w sieci. Poza tym jego rodzina jest oddana chrześcijaństwu. Do jego pokoju co tydzień przychodzi ksiądz i modli się za niego. Najlepszy przyjaciel Roberta leżał na łóżku obok. Poznali się w domu opieki, zaprzyjaźnili się i zostali najlepszymi przyjaciółmi. Ta osoba również była sparaliżowana a poza tym czekała na przeszczep wątroby. Zazwyczaj rozmawiali ze sobą na temat Boga i tego typu tematy. Byli na prawdę dobrymi przyjaciółmi. Któregoś dnia przyjaciel Roberta został poinformowany, że znalazł się dawca wątroby. Był bardzo podekscytowany. Powiedział:

-Robercie, będę za tobą tęsknić, ale mam dawcę więc musimy się rozstać, wracam do domu.

Zabierają więc jego przyjaciela na przeszczep, podczas którego umiera na stole operacyjnym. On również był chrześcijaninem. Siostra zmarłego podarowała Robertowi krzyż należący do jej brata na pamiątkę ich przyjaźni. Od tej pory wisiał on przy boku jego szpitalnego łóżka.

Robert wiedzie dość przyzwoite życie. Zajmują się nim pielęgniarki, jest szczęśliwy. Pewnego dnia w czasie snu przychodzi do niego mężczyzna. Przedstawia się jako Muhammad (pokój i błogosławieństwo Allah niech będzie z nim). Wskazując na wiszący krzyż mówi:

-Bóg nie zesłał posłańców, aby ich czcić. Zostali zesłani, aby czcić Boga. Jezus był tylko człowiekiem, chodził po targu i spożywał jedzenie. Wtedy sen się skończył. Robert wiedział tylko, że Jezus (pokuj z nim) był zwykłym człowiekiem. Wiedział też, że mężczyzna, który miał na imię Muhammad (pokój i błogosławieństwo Allah niech będzie z nim) powiedział mu o tym, że posłańcy zostali zesłani, aby czcić Boga, a nie posłańców. To  wszystko, co wiedział.

Zaczyna więc szukać w google Muhammad (pokój i błogosławieństwo Allah niech będzie z nim), znajduje – islam, wyznaje – Shahada. Kiedy to zrobił, chce uczyć się o Koranie. Wchodzi więc na spotkania internetowe na czacie i znajduje mężczyznę z Egiptu, który uczy go języka arabskiego przez Skypa. Po nauczeniu się alfabetu, zaczyna recytować Koran. Na swoim szpitalnym łózku zapamiętuje 10 Surah (10 rozdziałów Koranu). Po czasie zaczyna zapamiętywać Koran i uczyć się o Proroku (pokój i błogosławieństwo Allah niech będzie z nim). Lecz najpierw musi zrozumieć Koran, więc przeglądając internet, z jakiegoś powodu znajduje moje filmiki. Zaczyna je oglądać. Obejrzał prawie wszystkie.

I tu jest kolejny haczyk:

W domu opieki był mężczyzna, Egipcjanin, który zajmował się naprawianiem. Miał on swoją własną niezwykłą historię. Od dziecka był muzułmaninem, ale przestał praktykować, stracił wiarę. Najbliższy meczet był oddalony o 50 mil od niego, więc nie chodził już na Dżummuah (modlitwa piątkowa), lecz gdzieś wewnętrznie odczuwał duchową pustkę. Zaczął wię chodzić do kościoła, tylko po to, aby czuć się bliżej Boga. Pewnego dnia przechodzi obok pokoju Roberta i słyszy recytowany Koran. Wszedł więc do jego pokoju i pyta.

-Robercie czego ty słuchasz?

-Niczego, odpowiedział. To byłem ja.

Mężczyzna więc zapytał:

-Czy jesteś muzłumaninem?

-Tak, odpowiada, zostałem muzułmaninem.

Bardzo go to zszokowało. Zastanawiał się w jaki sposób Allah (swt) wskazał drogę komuś, kto nie może się nawet poruszać, leży przykłóty do łóżka u boku którego wisi krzyż, w środku chrześcijańskiego miasta. I w tym momencie ten mężczyzna zapragnął powrócić do Allaha (swt). Robert opowiedział mu o człowieku, którego znalazł przez internet – o Nouman Ali Khan. Egipski mężczyzna również zaczął oglądać jego filmy wideo. Powiedział:

-Chciałbym go kiedyś spotkać.

Robert obiecał się o to modlić. I po 5 latach, ten Egipski przyjaciel zjawia się w tym samym meczecie, w którym nie byłem od 4 lat i po Jumah (piątkowa modlitwa) mówi

– myślę, że Allah chce spełnić moją i mojego przyjaciela Dua.

Powiedziałem:

-myślę, że tak, więc chodźmy. Zabrałem parę osób i pojechaliśmy spotkać się z Robertem. Przeprowadziliśmy niezwykłą rozmowę i in sha Allah (swt) w Eid (święto muzułmańskie) zamierzamy znów go odwiedzić. Wszyscy w domu opieki byli zaskoczeni.

-Czy przyjechaliście tu, aby odwiedzić Roberta, zapytali.

-Tak, odpowiedzieliśmy,

-Dlaczego chcecie go odwiedzić?

-Jest dla nas inspiracją.

Spotkaliśmy się więc z nim i rozmawialiśmy.

-Robercie, słyszałem, że nauczyłeś się kilku Surah, zapytałem. Potwierdził. Poprosiłem, żeby zarecytował dla nas którąś z nich, więc zarecytował Surę -al Asr. Wszyscy zalaliśmy się łzami. Kiedy ktoś zwraca się ku Allahowi (swt), nie musi martwić się o sposób, pokierowanie i balans  przyjdzie sam.

Chciałbym powiedzieć wam trochę więcej o Robercie. (Numan Ali Khan zwraca się do słuchaczy na wykładzie), ponieważ jest tu wielu młodych ludzi, ktorzy są zdrowi, którzy grają w kosza są ambitni.

Jak już mówiłem wcześniej Robert jest sparaliżowany od szyi w dół. Ma specjalny wózek, który podtrzymuje praktycznie każdą część jego ciała. Potrafi jedynie na nim siedzieć, gdyż nie ma kontroli nad swoimi kończynami. Musi mieć specjalny samochód do transportu, w którym  montuje się jego wózek, więc kiedy przejeżdża przez wyboje nie dostaje wstrząsu. Któregoś dnia poprosił, że chce iść na piątkową modlitwę. Nie mieli akurat specjalnego samochodu, więc zawieźli go zwykłym. Po kilku wybojach jego kręgosłup uszkodził się jeszcze bardziej. Pojechał na Jumah i wrócił w straszliwym bólu. Powiedziano mu, że nie może więcej siedzieć na swoim wózku, musi więc leżeć w łóżku co najmniej przez najbliższe 6 miesięcy. Jeśli jego stan się poprawi, będzie mógł znów usiąść na wózku. Odwiedziłem go, kiedy leżał już przez 3 miesiące. Powodem, dla którego leżał było to, że pojechał na Jumah. Powiedział, że nigdy wcześniej nie czuł takiego spokoju w swoim życiu, jak podczas pobytu w meczecie.

-I wiesz co zamierzam zrobic, powiedział. Kiedy tylko znów będę mógł siedzieć, pojadę na Jumah. Pojadę do meczetu, ponieważ nigdy wcześniej się tak nie czułem. Ktoś, kto nie ma niczego poza kontrolą swoich ust i oczu twierdzi, że spokój odnajduje tylko w meczecie.

Nie obchodzi mnie ideologia, szkoła myślenia, co mówią w meczecie, to nadal jest dom Allaha (swt). Poprostu idź się pomodlić. Nie chodź tam, żeby porozmawiać z ludźmi, idź, żeby porozmawiać z Allahem. Idziesz tam tylko dla siebie i Allaha (swt), żeby odnaleść spokój, stać się kimś innym. Jeśli Allah (swt) może wskazać drogę Robertowi Davila, może wskazać ją każdemu. Wtedy Robert powiedział:

-czasem zastanawiam się, czemu Allah (swt) postawił mnie w takiej sytuacji i wtedy mówię sobię: czy ja żartuję? Allah dał mi tak dużo. Jestem mu za to bardzo wdzięczny. I jeśli to miał być sposób, w jaki chciał zbliżyć mnie do islamu, było warto. Są muzłumanie, którzy tracą trochę zdrowia, narzekając na to, co Allah (swt) im zrobił, a ten człowiek… To znaczy możnaby myśleć, że obecnie ze względu na cierpienia, nie ma Boga. Jeśli jakiś człowiek mógłby powiedzieć, że nie wierzy w Boga, (bo jeśli Bóg by istniał nie byłby w takiej sytuacji), byłby to Robert Davila. Mógłby powiedzieć: nie wierzę w Boga. Jeśli Bóg by istniał, nie byłbym w takim stanie. A jednak Robert jest w takim stanie a mimo wszystko nigdy nie widziałem bardziej pogodnej i zadowolonej twarzy. Twarzy pełnej blasku. Nigdy!!!! Jest on tak bardzo usatysfakcjonowany swoim życiem, jest poprostu szcześliwy!!!!

Ostatnich 8 Khutba, które dałem, każda z nich była właściwie oparta na pojedyńczym zdaniu, jakie wypowiedział Robert . Są tak głębokie… Jest on moim nauczycielem. Jest dla mnie jak Szejk (Sheik – duchowny muzułmański). Jak ktoś mnie pyta kto jest twoim Szejkiem, odpowiadam Robert Davila. Instrukcje są wszędzie wokół nas. Nie musisz się martwić, że ich nie ma. Jest ich wręcz mnóstwo. Czy znacie historię ludzi groty? Allah (swt) wskazał im gdzie mają spć, pokierował w którą stronę się odwracać gdy wschodziło słońce. Kiedy będziesz wznosić proścy do Allaha (swt), Allah (swt) wskaże ci drogę nawet we śnie. Możesz to sobie wyobrazić?

Nie powinniśmy być sceptyczni w stosunku do zaleceń Allaha (swt). Nie powinniśmy się martwić o to jak znaleść balans/ równowagę. Nie, to zadanie Allaha (swt), aby nas poprowadzić. Twoim jest rozmowa z Nim i bycie szczerym. To jest wiadomość, jaką dla was mam. W ten sposób możemy odnaleźć równowagę. Gdy to zrobisz,gdy będziesz szczery w stosunku do Allaha (swt), On otworzy ci drzwi, da ci przyjaciół, nauczycieli, da ci dostęp do bogactwa. Wszystko to przybliży cię bilżej i bliżej do Niego i prawdy i uczyni życie lepszym dla ludzi wokół ciebie.  Tym chciałem się z wami podzielić.