sura-2-aya-155-156

W Imię Boga Miłosiernego

My z pewnością doświadczymy was nieco lękiem, głodem i utratą majątku, życia i owoców (pracy), ale głoś dobre wieści wytrwałym i cierpliwym:

To ci, którzy – kiedy spada na nich nieszczęście – mówią: „Zaprawdę, należymy do Boga (jako Jego stworzenia i sługi) i z pewnością do Niego wrócimy”. (I oni zgodnie z tym postępują).

Koran (2, 155-156)

Mam na imię Cassie, mam 23 lata. W tym roku ukończyłam szkołę jako kwalifikowana pielęgniarka i dostałam pierwszą posadę, jako pielęgniarka domowa. Moim pacjentem był anglik w wieku 80 lat, który cierpiał na Alzheimera. Na pierwszym spotkaniu w dokumentacji pacjenta zauważyłam,że był konwertytą, który przeszedł na Islam, był Muzułmanem. Wiedziałam, że będę musiała wziąć pod uwagę sposoby leczenia, które mogłyby być wbrew jego wierze i spróbować dostosować moją opiekę, do jego potrzeb. Przyniosłam mięso halal, żeby dla niego ugotować i upewniłam się, że nie było wieprzowiny, ani alkoholu w domu, ponieważ dowiedziałam się , że są one zakazane w Islamie. Mój pacjent był w bardzo zaawansowanym stopniu choroby, więc wielu z moich kolegów nie mogło zrozumieć dlaczego zadaję sobie dla niego tak wiele trudu. Ale rozumiałam, że osoba, która poświęca się wierze zasługuje, żeby to szanować, nawet jeśli nie jesteśmy w stanie tego zrozumieć. W każdym razie po paru tygodniach z moim pacjentem zaczęłam zauważać powtarzające się ruchy. Na początku myślałam, że naśladował ruchy, które u kogoś zaobserwował, ale zauważyłam, że powtarzał te ruchy w określonych porach: rano, po południu, wieczorem. Podnosił ręce, kłaniał się i kładł głowę na ziemi. Nie mogłam tego zrozumieć. Powtarzał także zdania w obcym języku. Nie wiedziałam, co to był za język, gdyż jego mowa była niewyraźna, ale zauważyłam, że te same wersy były powtarzane codziennie. Było też coś dziwnego, nie pozwalał mi karmić się moją lewą ręką (jestem leworęczna). W jakiś sposób wiedziałam, że jest to związane z jego religią, ale nie byłam pewna jak. Jeden z moich kolegów powiedział mi o czacie- miejscu do rozmów i dyskusji. Jako że nie znałam żadnych Muzułmanów oprócz mojego pacjenta, pomyślałam, że dobrze by było porozmawiać z kimś na żywo i zadać parę pytań. Weszłam do Muzułmańskiej sekcji a następnie do pokoju Prawdziwa Wiadomość. Zadałam pytania dotyczące powtarzających się ruchów i powiedziano mi, że to była modlitwa. Nie bardzo w to wierzyłam, dopóki ktoś nie wstawił Muzułmańskiej modlitwy na YouTube. Byłam zszokowana. Mężczyzna, który stracił całą pamięć z dzieciństwa, z okupacji i potrafił ledwo jeść i pić był w stanie pamiętać nie tylko czyn modlitwy, ale i wersy, które były w innym języku. To było niesamowite i wiedziałam, że ten człowiek był pobożny. Sprawiło to, że chciałam nauczyć się więcej w celu jak najlepszej opieki nad nim. Wchodziłam na czat tak często, jak tylko mogłam. Dostałam link, gdzie mogłam przeczytać tłumaczenie Koranu i posłuchać go. Rozdział „Pszczoły” przyprawiał mnie o dreszcze i słuchałam go parę razy dziennie. Zapisałam nagranie Koranu na moim iPodzie i dałam mojemu pacjentowi do posłuchania, uśmiechał się i płakał. Czytając tłumaczenie rozumiałam dlaczego. Stosowałam to co zyskałam z czatu w opiece nad moim pacjentem, ale stopniowo zaczęłam zauważać, że wchodzę tam, żeby znaleźć odpowiedzi dla samej siebie. Nigdy nie miałam czasu, żeby przyjrzeć się mojemu życiu. Nie znałam swojego ojca, moja mama zmarła, kiedy miałam 3 lata. Razem z moim bratem byliśmy wychowywani przez dziadków, którzy odeszli 4 lata temu, więc teraz było tylko nas dwóch. Lecz pomimo całej tej straty zawsze myślałam, że jestem szczęśliwa, zadowolona. Tylko po spędzaniu czasu z moim pacjentem czułam, że czegoś mi brakowało. Brakowało mi tego poczucia spokoju i ciszy, jaką miał mój pacjent, którą dało się odczuć nawet w cierpieniu. Pragnęłam tego poczucia przynależności, jaką czuł nie mając nikogo wokół siebie. Dostałam listę meczetów w mojej okolicy od kobiety z czatu i poszłam jeden odwiedzić. Oglądałam modlitwę i nie mogłam powstrzymać łez. Interesowałam się meczetem każdego dnia i imam z jego żoną dali mi książki oraz kasety. Byli otwarci na jakiekolwiek pytania, jakie miałam. Na każde z pytań zadanych w meczenie i na czacie dostawałam odpowiedź z taką jasnością i przejrzystością, że nie mogłam zrobić nic innego, jak zaakceptować je. Nigdy nie praktykowałam wiary, ale zawsze wierzyłam, że jest Bóg, Nie wiedziałam tylko jak Go czcić. Któregoś wieczoru weszłam na czat i jeden z mówiących do mikrofonu wskazał na mnie. Spytał, czy mam jakieś pytania, odpowiedziałam nie. Spytał, czy jestem zadowolona z odpowiedzi, jakie uzyskałam. Odpowiedziałam tak. Następnie spytał, co powstrzymuje mnie przed przyjęciem islamu. Nie potrafiłam odpowiedzieć. Poszłam do meczetu obejrzeć modlitwę o świcie. Imam zadał mi to samo pytanie, na które nie potrafiłam odpowiedzieć. Następnie karmiąc mojego pacjenta, spojrzałam w jego oczy i uświadomiłam sobie, że dany mi był nie bez powodu i jedyna rzecz, jaka powstrzymywała mnie od przyjęcia wiary był strach. Nie strach w negatywnym znaczeniu tego słowa, lecz strach przez przyjęciem czegoś dobrego i myśl, że nie jestem godna, jak ten mężczyzna. Tego popołudnia poszłam do meczetu i zapytałam imama, czy mogę powiedzieć wyznanie wiary, Szahada: Nie ma Boga oprócz Allaha, Muhammad jest posłańcem Allaha. Pomógł mi i poprowadził przez to, co będę musiała zrobić. Nie mogę opisać tego co czułam, kiedy to powiedziałam. To jakby ktoś obudził mnie ze snu i widziałabym wszystko jaśniej, bardziej przejrzyście. Uczuciem tym było szczęście, jasność i przede wszystkim spokój. Pierwsza osoba, której o tym powiedziałam to nie był mój brat, lecz mój pacjent. Poszłam do niego i zanim zdążyłam otworzyć usta rozpłakał się i uśmiechnął do mnie. Rozkleiłam się przed nim, tak wiele mu zawdzięczałam. Przyszłam do domu i zalogowałam się na czat. Powtórzyłam tam Szahadę. Ci ludzie tak bardzo mi pomogli, choć nawet żadnego z nich nie widziałam, byli dla mnie bliżsi, niż mój własny brat. W końcu zadzwoniłam do niego, żeby mu o tym powiedzieć i chociaż nie był szczęśliwy, wsparł mnie i powiedział, że będzie ze mną. Nie mogłam chcieć nic więcej. W pierwszym tygodniu, kiedy byłam Muzułmanką mój pacjent zmarł przez sen, podczas gdy się nim opiekowałam. Inna lillahi wa inna ilayhi rajioon (zaprawdę, należymy do Boga i zaprawdę, do Niego powrócimy). Zmarł spokojną śmiercią, a ja byłam jedyną osobą przy nim. Był dla mnie jak ojciec, którego nigdy nie miałam i był moją drogą do Islamu. Od dnia mojej Szahady do tego dnia i każdego dnia mojego życia będę modlić się za to, żeby Allah okazał mu swoją łaskę i będę darować mu każdy dobry uczynek jaki wykonuję, dziesięciokrotnie. Kochałam go w imię Allaha i modlę się każdego wieczoru, żeby stać się takim dobrym Muzułmaninem, jakim był on. Islam jest religią z otwartymi drzwiami. Jest dla tych, którzy chcą przez nie przejść. Zaiste Allah jest najbardziej miłosierny, najbardziej uprzejmy.
Nasza siostra Cassie zmarła w październiku 2010 roku po rozmowie ze swoim bratem na temat Islamu. Jej brat także przyjął Islam.